Przejdź do głównej zawartości

Kolejny popularny suplement diety okazuje się bezużyteczny

Opublikowano właśnie wyniki dużej analizy dotyczącej wpływu kwasów omega-3 na zachorowalność na choroby układu sercowo-naczyniowego. W oparciu o wysokiej jakości dane badacze stwierdzili, że przyjmowanie suplementów diety zawierających kwasy omega-3 nie jest źródłem żadnych istotnych korzyści zdrowotnych – zwiększone przyjmowanie kwasów omega-3 nie zmniejsza zachorowalności na choroby serca oraz nie wpływa istotnie na długość życia.

Panuje dość powszechne przekonanie, że suplementacja diety kwasami tłuszczowymi z rodziny omega-3 może poprawiać stan układu sercowo-naczyniowego. Istnieją przecież ku temu pewne logiczne przesłanki. Na przykład pokazano, że kwasy omega-3 mogą obniżać ciśnienie krwi u osób z nadciśnieniem. Czy jednak przekłada się to na zmniejszenie częstotliwości występowania zawałów serca czy innych niepożądanych zdarzeń związanych z pracą układu sercowo-naczyniowego?

Powszechne przekonania

Niewielkie ilości kwasów tłuszczowych omega-3 są niezbędne do utrzymania zdrowia. Organizm wykorzystuje je chociażby do tworzenia elementów strukturalnych błon komórkowych. Główne kwasy tłuszczowe z grupy omega-3 ważne z perspektywy zdrowia człowieka to kwas α-linolenowy (ALA), kwas eikozapentaenowy (EPA) oraz kwas dokozaheksaenowy (DHA). Nasz organizm nie potrafi wyprodukować od zera żadnego z nich, dlatego musimy dostarczać je razem z pożywieniem (a przynajmniej ALA, ponieważ jesteśmy w stanie przekształcić go do EPA i DHA). ALA to kwas, który można znaleźć przede wszystkim w pokarmach roślinnych – orzechy włoskie i olej rzepakowy są jego szczególnie dobrym źródłem. EPA i DHA naturalnie występują w tłustych rybach takich jak łosoś. Dużo EPA i DHA zawiera także olej z wątroby dorsza.

Łosoś jest dobrym źródłem EPA i DHA. Kwasy te można wprowadzać do diety także poprzez suplementy diety. Czy jednak ich spożycie ma pozytywne skutki zdrowotne?

Istnieje powszechne przekonanie (dodatkowo wzmacniane przez marketingowy bełkot producentów suplementów diety), że zwiększone spożycie kwasów omega-3 chroni przed występowaniem chorób serca. W związku z tym kwasy omega-3 stały się łatwo dostępne pod postacią suplementów diety, które są ochoczo nabywane i spożywane.

Konfrontacja z faktami

Najnowszy przegląd systematyczny (zbiorcza analiza wszystkich przeprowadzanych wcześniej badań) miał na celu poddanie próbie popularnego przekonania o prozdrowotnym działaniu suplementacji diety kwasami omega-3. Przegląd zbiera wyniki z 79 niezależnych badań, które obejmowały łącznie ponad 112 tysięcy osób. Osoby biorące udział w badaniach przydzielano losowo do jednej z dwóch grup. Osoby w pierwszej grupie zwiększały podaż kwasów omega-3 (przeważnie za pomocą suplementów diety). Osoby, które trafiły do drugiej grupy utrzymywały standardowy poziom konsumpcji kwasów tłuszczowych. Po roku oceniano stan ich układu sercowo-naczyniowego (oraz czy jeszcze żyją).

Analiza pokazała, że zwiększenie EPA i DHA w diecie na niewielki lub żaden wpływ na śmiertelność oraz na występowanie chorób serca i układu wieńcowego. W przypadku zwiększonego spożycia ALA zaobserwowano pewne zmniejszenie częstotliwości występowania problemów sercowo-naczyniowych oraz obniżenie śmiertelności ze względu na zaburzenia układu wieńcowego. Ten pozytywny efekt był jednak bardzo niewielki – tysiąc osób musiałoby zwiększyć spożycie ALA aby zapobiec śmierci jednej z nich na skutek choroby wieńcowej. 

Konkluzje z badania są następujące:
  • Zwiększenie spożycia EPA i DHA ma pomijalny wpływ na długość życia oraz stan układu sercowo-naczyniowego. Dowody pochodzą głównie z badań dotyczących suplementów diety, co wskazuje, że ich przyjmowanie nie przynosi powszechnie oczekiwanych efektów zdrowotnych.
  • Zwiększenie spożycia ALA (kwasu omega-3 pochodzenia roślinnego) ma niewielkie działanie ochronne w kontekście niektórych schorzeń serca i naczyń wieńcowych. Ubogacenie diety w produkty roślinne będące dobrym źródłem ALA może mieć korzystny (nieznacznie, ale jednak korzystny) wpływ na układ sercowo-naczyniowy.

Zwiększenie podaży ALA (na przykład poprzez wzbogacenie diety o orzechy) może nieznacznie poprawić zdrowie serca i naczyń wieńcowych.

Na zakończenie pozwoliłem sobie przetłumaczyć komentarz do opisywanego badania, który pochodzi od niezwiązanego z Cochrane eksperta. Prof. Tim Chico z Uniwersytetu w Sheffield (Wielka Brytania) stwierdził, że "ta meta-analiza wyraźnie pokazała, że suplementy diety zawierające kwasy omega-3 nie zmniejszają zachorowalności na choroby serca. Ten wniosek jest zgodny z obecną praktyką lekarską. Przez pewien okres rzeczywiście ludziom po zawale serca przepisywano suplementy diety zawierające kwasy omega-3, ale zaprzestano tego działania już kilka lat temu. Takie suplementy są bardzo drogie, więc moja rada dla osób, które je kupują by obniżyć ryzyko wystąpienia chorób serca jest następująca: zamiast na suplementy przeznacz swoje pieniądze na warzywa."

Źródła

Powyższy artykuł napisałem w oparciu o lekturę następujących publikacji:

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Witamina D – ile tak naprawdę jej potrzebujesz oraz jak ją dostarczyć?

Już w pierwszej połowie XIX wieku odkryto, że ekspozycja na działanie promieni słonecznych jest skutecznym sposobem leczenia krzywicy, choroby wieku dziecięcego charakteryzującej się zaburzeniami we wzroście kości i ich zniekształceniem. Na początku XX wiedziano, że przyczyną krzywicy mogą być niedobory jakiejś substancji rozpuszczalnej w tłuszczach. W latach trzydziestych XX wieku zidentyfikowano tę substancję i nazwano ją witaminą D.


Dziś bardzo dobrze rozumiemy, że witamina D jest niezbędna do zachowania zdrowych kości ze względu na jej kluczowe znaczenia dla absorpcji wapnia, ich kluczowego składnika budulcowego. Dobrze wiemy także, że witamina D powstaje w sposób naturalny w skórze pod wpływem promieniowania słonecznego z zakresu UV-B. W optymalnych warunkach synteza skórna zaspokaja ok. 80% zapotrzebowania organizmu na witaminę D. Pozostałe 20% można skutecznie dostarczyć wraz z pożywieniem.


Niestety współczesna dieta staje się coraz bardziej uboga w pokarmy zawierające dużo wit…

Sztuczna inteligencja uczy się czytać w Twoich myślach (i jest już w tym całkiem dobra)

Odkrycia ostatniej dekady pokazują, że stosując odpowiednio zaawansowane techniki badawcze można bezinwazyjnie pozyskać informacje o aktywności wybranych rejonów mózgu (np.: kory wzrokowej), a następnie za pomocą algorytmów sztucznej inteligencji zrekonstruować bodźce (np.: wzrokowe), które były źródłem wspomnianej aktywności mózgowej. Może brzmi to nieco skomplikowanie, ale interpretacja jest dosyć prosta: science-fiction stało się rzeczywistością – czytanie w myślach jest możliwe. Do całego procederu niezbędne są dwie rzeczy: aparat do funkcjonalnego obrazowania metodą rezonansu magnetycznego (w skrócie fMRI, z ang. functional magnetic resonance imaging) oraz dobrze wytrenowane algorytmy sztucznej inteligencji (w skrócie AI, z ang. artificial intelligence).

Za pomocą fMRI naukowcy są w stanie tworzyć trójwymiarowe mapy aktywności mózgu i precyzyjnie określać, które rejony mózgu ulegają aktywacji w danym momencie. Jest to możliwe, ponieważ aktywne neurony mają wysokie zapotrzebowanie…