Przejdź do głównej zawartości

AUTOR

Dzień dobry! Nazywam się Artur Wnorowski. Jestem doktorem nauk farmaceutycznych oraz inżynierem biotechnologii. Na co dzień pracuję jako adiunkt na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie. W wolnych chwilach tworzę bloga pt. Zdrowie Molekularne, na którym dzielę się swoją wiedzą oraz tworzę platformę do racjonalnej dyskusji o zdrowiu i urodzie.

W oparach ciekłego azotu.

Moje zainteresowania badawcze oscylują wokół molekularnych podstaw starzenia, biologii nowotworów oraz dermatologii. Interesuję się również wpływem cech genetycznych na zdrowie i urodę.

W trakcie swojej dotychczasowej kariery naukowej miałem niesamowitą możliwość prowadzenia badań w najlepszych ośrodkach naukowych w kraju i za granicą, m.in. w National Institute on Aging (USA), Universitätsklinikum des Saarlandes (Niemcy) oraz Vlaams Instituut voor Biotechnologie (Belgia). Mogę się pochwalić, że prowadzone przeze mnie badania naukowe zostały wyróżnione nagrodami naukowymi Prezesa Rady Ministrów RP, Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Naukowej Fundacji Polpharmy.

Obecnie staram się dokładnie poznać molekularny mechanizm działania nowo opracowanych leków o działaniu antynowotworowym. W laboratorium na co dzień wykorzystuję hodowle komórkowe oraz techniki biologii molekularnej. Aktywnie pracując naukowo zdobyłem doświadczenie i wiedzę dotyczącą funkcjonowania organizmu ludzkiego na poziomie pojedynczych komórek i molekuł. Swoją wiedzę pragnę przekazywać nie tylko studentom podczas wykładów, ale również wszystkim, którym zależy na utrzymaniu dobrego zdrowia, kondycji fizycznej oraz urody.

Artykuły dostępne na blogu dotyczą przede wszystkim:
  • zasad stosowania oraz mechanizmów działania leków i suplementów diety,
  • wpływu stylu życia oraz środowiska na stan zdrowia i urody,
  • najnowszych odkryć naukowych związanych z ochroną zdrowia.

Popularne posty z tego bloga

Witamina D – ile tak naprawdę jej potrzebujesz oraz jak ją dostarczyć?

Już w pierwszej połowie XIX wieku odkryto, że ekspozycja na działanie promieni słonecznych jest skutecznym sposobem leczenia krzywicy, choroby wieku dziecięcego charakteryzującej się zaburzeniami we wzroście kości i ich zniekształceniem. Na początku XX wiedziano, że przyczyną krzywicy mogą być niedobory jakiejś substancji rozpuszczalnej w tłuszczach. W latach trzydziestych XX wieku zidentyfikowano tę substancję i nazwano ją witaminą D.


Dziś bardzo dobrze rozumiemy, że witamina D jest niezbędna do zachowania zdrowych kości ze względu na jej kluczowe znaczenia dla absorpcji wapnia, ich kluczowego składnika budulcowego. Dobrze wiemy także, że witamina D powstaje w sposób naturalny w skórze pod wpływem promieniowania słonecznego z zakresu UV-B. W optymalnych warunkach synteza skórna zaspokaja ok. 80% zapotrzebowania organizmu na witaminę D. Pozostałe 20% można skutecznie dostarczyć wraz z pożywieniem.


Niestety współczesna dieta staje się coraz bardziej uboga w pokarmy zawierające dużo wit…

Kolejny popularny suplement diety okazuje się bezużyteczny

Opublikowano właśnie wyniki dużej analizy dotyczącej wpływu kwasów omega-3 na zachorowalność na choroby układu sercowo-naczyniowego. W oparciu o wysokiej jakości dane badacze stwierdzili, że przyjmowanie suplementów diety zawierających kwasy omega-3 nie jest źródłem żadnych istotnych korzyści zdrowotnych – zwiększone przyjmowanie kwasów omega-3 nie zmniejsza zachorowalności na choroby serca oraz nie wpływa istotnie na długość życia.

Powszechne przekonania Niewielkie ilości kwasów tłuszczowych omega-3 są niezbędne do utrzymania zdrowia. Organizm wykorzystuje je chociażby do tworzenia elementów strukturalnych błon komórkowych. Główne kwasy tłuszczowe z grupy omega-3 ważne z perspektywy zdrowia człowieka to kwas α-linolenowy (ALA), kwas eikozapentaenowy (EPA) oraz kwas dokozaheksaenowy (DHA). Nasz organizm nie potrafi wyprodukować od zera żadnego z nich, dlatego musimy dostarczać je razem z pożywieniem (a przynajmniej ALA, ponieważ jesteśmy w stanie przekształcić go do EPA i DHA). ALA to…

Sztuczna inteligencja uczy się czytać w Twoich myślach (i jest już w tym całkiem dobra)

Odkrycia ostatniej dekady pokazują, że stosując odpowiednio zaawansowane techniki badawcze można bezinwazyjnie pozyskać informacje o aktywności wybranych rejonów mózgu (np.: kory wzrokowej), a następnie za pomocą algorytmów sztucznej inteligencji zrekonstruować bodźce (np.: wzrokowe), które były źródłem wspomnianej aktywności mózgowej. Może brzmi to nieco skomplikowanie, ale interpretacja jest dosyć prosta: science-fiction stało się rzeczywistością – czytanie w myślach jest możliwe. Do całego procederu niezbędne są dwie rzeczy: aparat do funkcjonalnego obrazowania metodą rezonansu magnetycznego (w skrócie fMRI, z ang. functional magnetic resonance imaging) oraz dobrze wytrenowane algorytmy sztucznej inteligencji (w skrócie AI, z ang. artificial intelligence).

Za pomocą fMRI naukowcy są w stanie tworzyć trójwymiarowe mapy aktywności mózgu i precyzyjnie określać, które rejony mózgu ulegają aktywacji w danym momencie. Jest to możliwe, ponieważ aktywne neurony mają wysokie zapotrzebowanie…